W ostatnich dniach w Krościenku nad Dunajcem odbyła się Centralna Oaza Matka. Jest to szczególny czas dla Ruchu Światło – Życie. Co roku na COM przyjeżdżają osoby z całej Polski oraz spoza jej granic. Duch Święty jest Osobą, na której szczególnie skupiają się wydarzenia w tym czasie.

Centralna Oaza Matka rozpoczęła się Mszą Świętą w piątek 18.05.2018 r.
W sobotę – Dzień Diakonii – przeżywana była wigilia Zesłania Ducha Świętego. Podczas Nieszporów odbyło się błogosławieństwo nowych członków Stowarzyszenia DIAKONIA, a po nim nastąpiło nocne wigilijne czuwanie.
W Niedzielę Pięćdziesiątnicy – Dzień Animatora – podczas Jutrzni, na Animatora Ruchu Światło-Życie pobłogosławionych zostało  125 osób z całej Polski. Następnie uwaga wszystkich została skierowana na obchody 60-lecia Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła, który w tym roku przeżywa swój Jubileusz.
Podczas niedzielnej Eucharystii nastąpiło uroczyste rozesłanie oaz. Biskup Krzysztof Włodarczyk przekazał delegacjom diecezji zapalone od paschału świece oaz, od których następnie, już podczas Diecezjalnej Oazy Matki, zostaną zapalone świece każdej oazy rekolekcyjnej. Tego dnia zostały również pobłogosławione osoby wyjeżdżające na misje. W poniedziałek 21.05.2018 r. – Dzień Moderatora – odbyło się Kolegium Moderatorów, podczas którego księża z różnych diecezji pochylali się nad sprawami Ruchu.

Z archidiecezji łódzkiej na tegorocznym COM-ie pojawiła się niestety tylko nieliczna reprezentacja i tylko jedna osoba przyjęła krzyż animatorski - cieszymy się jednak i z tego! Możemy się za to pochwalić, że połowa osób jadących na misje pochodzi z naszej archidiecezji. Warto już teraz podjąć decyzję i zaplanować sobie udział w kolejnej Centralnej Oazie Matce, gdyż nie jest to wydarzenie przeznaczone wyłącznie dla osób przyjmujących krzyż animatorski, wstępujących do Stowarzyszenia lub jadących na misje. To czas dla każdego członka Ruchu. Czas dla każdego, kto w oazowej wspólnocie chce przyzywać Ducha Świętego i cieszyć się jego obecnością i działaniem.

„Animator Krzyżowy” zawsze był dla mnie autorytetem. Był kimś kogo należało słuchać i naśladować. Oczywiście odnosiło się to również do innych osób pełniących tę funkcję, ale chyba sam fakt noszenia krzyża dawał takiej osobie szczególny szacunek. To nie odnosiło się jedynie do znanych mi osób lub diakonii rekolekcyjnych oaz, na które jeździłem. Nawet nieznana osoba nosząca taki znak zyskiwała dużo uznania, bo to przecież jest Animator. Od razu było wiadomo, że to osoba godna zaufania, do której można się zwrócić o pomoc w rozwiązaniu jakiegoś problemu. Z daleka było wiadomo co sobą reprezentuje i kim jest.

Myśląc na temat krzyża animatorskiego, dopiero teraz uświadomiłem sobie, że miałem to szczęście że wszyscy animatorzy prowadzący mnie przez formację podstawową mieli błogosławieństwo do tej posługi. Wiem, że nie każdy posługujący przeszedł formację lub spełnia warunki konieczne do przyjęcia błogosławieństwa. Często zwraca się uwagę na to, by posługujących było dużo, czasami zapominając o tym, aby były to osoby odpowiednie do funkcji jaką mają pełnić. Myślę, że dobre będzie  porównanie diakonii do armii Gedeona, która tak często jest przywoływana podczas tematu Nowej Kultury. W końcu każdy noszący krzyż animatorski deklaruje się członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Moim zdaniem zarówno w diakoniach rekolekcyjnych jak i we wspólnotach pracujących w ciągu roku ważna jest „jakość”, a nie ilość posługujących – jak u Gedeona. Nie chcę tu powiedzieć, że ktoś jest gorszy ze względu na brak krzyża, chociaż niewątpliwie zasłużyć na niego nie jest rzeczą prostą, wymaga pracy nad sobą i przez to wiele osób nie decyduje się na podjęcie tej drogi. Sam miałem taki czas, gdy zatrzymałem się na drodze formacji animatorskiej. Niby się formowałem, ale nie przybliżałem się do tego by móc w pełni nazwać się animatorem oazowym. Zajęło mi sporo czasu zanim zauważyłem, że przestałem dążyć do marzenia z moich pierwszych rekolekcji Oazy Nowego Życia: żeby kiedyś być kimś, kto może nosić taki krzyż. Tak jak to było wielokrotnie mówione podczas Kongregacji Odpowiedzialnych i Centralnej Oazy Matki, nie jest to medal za zasługi dla Ruchu. Nie ma być końcem przygody z oazą, ale nowym początkiem– do służby, brania odpowiedzialności na wspólnotę w diecezji, ale również przejmowanie się sprawami całego Ruchu oraz jego centrum - Kopiej Górki. Myślę, że posługujący jako animator musi odkryć, że formacja i charyzmat Ruchu Światło-Życie to jego droga. Jest to również duża odpowiedzialność za swoje postępowanie, by dawać dobre świadectwo. W dodatku na animatora po błogosławieństwie bardziej zwraca się uwagę jako na pewien wzór, który musi dawać dobry przykład. Krzyż może nie wyróżnia lepszych animatorów spośród gorszych, ale świadczy o pewnej przynależności, pewnym sposobie życia i myślenia. Świadczy między innymi o tym, że osoba go nosząca pragnie służyć innym, skończyła formację podstawową, jest członkiem KWC. Oazowy charyzmat trzeba przyjąć w całości, a nie wybierać co mi pasuje w Ruchu, a co nie. Osoba, która nie pasuje do tego charyzmatu, nie czuje się na swoim miejscu, nie pociągnie i nie zachęci innych, a to jest zadanie animatora.

Krzyż to nowy początek i wiem, że czeka mnie dużo pracy - również nad sobą. Trochę żałuję, że tak późno zaczynam przygodę z krzyżem animatorskim, ale cieszę się i jest dla mnie wielkim zaszczytem móc dołączyć do grona „Animatorów Krzyżowych”. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy pomogli mi osiągnąć ten etap. Tym którzy mnie formowali, wspierali oraz pomagali od strony technicznej, a za powołanie do tej posługi Chwała Panu!

Mateusz

 

 

Joomla templates by a4joomla